Autor |
Wiadomość |
siuska
Gość
|
Wysłany: Śro 18:55, 03 Sty 2007 Temat postu: zagloszenie |
|
Witam, podobno sa u was nowe miejsca Chciałabym się zgłosić do pisania bloga o Roxanne Rose (R) grałaby ją Alison Lohman.
Bloga narazie nie pisze żadnego (tzn kiedyś pisałam [link widoczny dla zalogowanych] ale hm musiałam wyjechałam na wakacje i mi usuneli bloga;/). To chyba tyle. Jakby co to mogłabym napisać probną notkę... czy coś w tym guscie. Num mój gadu 9352435
|
|
Powrót do góry |
|
 |
|
 |
Summer
Niesamowity
Dołączył: 07 Paź 2006
Posty: 783
Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/12 Skąd: z życia
|
Wysłany: Śro 23:13, 03 Sty 2007 Temat postu: |
|
To myślę, że dobrze, by było, gdybyś napisała tę notkę próbną .
A na komputerze nie masz zapisanych żadnych notek?
No cóż, ja poczekam na próbną...
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
 |
siuśka
Gość
|
Wysłany: Czw 15:05, 04 Sty 2007 Temat postu: |
|
mam zapisane i chciał wkleić notkę z mojego bloga o kochance Voldemorta, Kasandrze
Delikatne promyki słońca skrywały się właśnie za horyzontem, na niebie można było zaobserwować niezwykłą wojnę świateł: czerwieni, żółci, pomarańczy i błękitu. Z położonego na wzgórzu domu dochodziły wesołe odgłosy zabawy.
Na tarasie stała dziewczyna, czarne, jak żuki oczy spoglądały na niebo, obserwując zachód słońca. Nie miała dziś ochoty na zabawę, zresztą często zdarzało jej się robić coś na złość rodzicą. Jej ojciec, uważał, że wesele jej najstarszego brata, Bernarda to znakomite miejsce na znalezienie męża dla niej. Dziewczyna westchnęła ciężko.
-Czym się martwisz, Cassy.
Z zamyślenia wyrwał ją głos jej środkowego brata Evana. Zwykły był żyć w swoim świecie, nie wiele przejmując się innymi. Magomedycy stwierdzili, że jest nieuleczalnie chory, nigdy nie będzie mógł żyć pełną życia, zawsze będzie niewolnikiem własnego umysłu. Był bardzo przystojny. Rysy twarzy miał anielskie, a przy tym niezwykle uduchowione, ciemna firanka rzęs opadała na granatowe, głębokie oczy, patrzące w melancholijny, smutny sposób, w kasztanowych włosach słonce igrało wesoło. Żaden anioł w niebie nie mógł być piękniejszy od niego.
Dziewczyna nie odpowiedziała, zarzuciła bratu ręce na szyje i wtuliła się w jego postawną sylwetką. Był jedyną osobą wśród jej najbliższych, do której miała jakąś słabość. Kochała go, pomimo jego choroby, uwielbiała podziwiać z nim przyrodę nie rozmawiając przy tym.
-Jesteś smutna, widzę to- powiedział gładząc ją po lśniących ciemnoblond lokach.
Dziewczyna poluźniła trochę gorsety i uśmiechnęła się smutno. Miała mu odpowiedzieć, gdy z głębi domu dobiegł ja głos ojca, wołający ją po imieniu.
Weszła szybko do domu, w którym panował zaduch, w powietrzu unosił się słodki zapach kobiecych perfum, alkoholu i potu. Kasandra z trudem przeciskała się przez tłum Spoconej arystokracji, która od tańczyła dziwny, pijański taniec.
-Wzywałeś mnie papo?- Spytała, patrząc na swoje dłonie.
-Chciałbym ci kogoś przedstawić…
„o nie, kolejny kandydat na mojego męża”- pomyślała zgorzkniale dziewczyna.
-…Tom Riddle, moja córka Kasandra. Tom właśnie wrócił z Rumuni!
Nie słuchała, co jej ojciec mówił dalej. Spojrzała znudzonym spojrzeniem na chłopaka. Mógł być w wieku jej starszego brata, miał kruczoczarne włosy, czarne oczy patrząca na nią beznamiętnie. Ironiczny uśmiech gościł na jego bladej twarzy. Spojrzała na niego zdziwiona, żaden mężczyzna na nią nigdy tak nie patrzył. Zwykli byli dawać jej szacunek, na który zasługiwała swoim pochodzeniem.
-Miło mi- powiedział wyciągając bladą, kościstą dłoń, o długich białych palcach.
Uścisnęła ją. Starała się nie okazywać żadnych uczuć, jak była nauczona. Ten chłopak uważał się najwyraźniej za nieziemsko przystojnego.
-Kasandro, może byś oprowadziła Toma, po posiadłości- rozkazał Felix.
Skinięciem głowy, kazała mu iść za nią. Bez słowa wyszli z sali, przeszli przez taras, schodząc przez kamienne schody stanęli na zielonej trawie. Prowadziła go do ogrodu, wśród buków, kasztanów, topoli i wierzb płaczących znajdowało się parę małych drewnianych ławeczek.
- Dlaczego zostałeś zaproszony na wesele mojego brata. Nie jesteś z naszej rodziny. Nigdy nie słyszałam o Riddlach- powiedziała z wyrzutem w głosie. Chłopak zaśmiał się.
- Bo nie mogłaś słyszeć Kasandro. Jestem przyjacielem twojego ojca- zaśmiał się, jakby to go niebywale rozbawiło.
Spojrzała na niego zdezorientowała. Wstała, otrzepując suknie.
-Skoro pan Tom, daje mi najwyraźniej sygnały, że uważa mnie za skończoną idiotkę…nie będę się panu narzucać…
-Poczekaj- chwycił ją za ramię. – Nic takiego nie powiedziałem. Uważasz mnie za idiotę, tak? Felix twierdzi, że byłbym wymarzonym zięciem. Nie zmusi mnie do tego ani on, a ni ty, czarując mnie swoimi słodkimi minkami. Nigdy w świecie żadna kobieta nie zdobędzie mojego serca. Ty też Kasandro Rosier!
- Panie Tom, przeraża mnie pan! Czy jakimkolwiek czynem dałam panu do zrozumienia, że chce za pana wyjść? Mój ojciec ciągle przedstawia mi znakomitych kandydatów… Nie rozumiem, dlaczego miałabym interesować się takim kimś jak pan…
-Myślisz, ze gdybyś się ze mną związała mogłabyś zachować wolność, do której się tak przyzwyczaiłaś.
Chwycił jej twarz mocno w dłonie. Zbliżył swe usta do jej. Dziewczyna spanikowana wyrwała się, odskoczyła i uciekła do domu. Czarnowłosy został sam, obserwując szczupła postać jej dziewczęcego ciała, a w jego głowie układał się plan. Plan, na którym zarozumiała panienka pożałuje swojej pyszności.
Słonce wślizgnęło się delikatnie przez witraż umieszczone w grubych, szarych ścianach domu. Kolorowe promienie delikatnie tańczyły w ponurym wnętrzu, dodając mu trochę życia. Pomimo popołudniowej godziny wszyscy jego mieszkańcy znajdowali się w objęciach Morfeusza. Nawet zazwyczaj pracowita para skrzatów- Ludek i Retka, spała głęboko i nie było żadnego przytomnego czarodzieja, który poganiałby ich do pracy.
Jedna osoba nie spała, lecz nadal leżała w łóżku. Tatiana, nie mogła się przyzwyczaić do spania w nowym miejscu- jej domu. Wczoraj odbył się jej ślub i wesele, z dziedzicem majątku Rosierów. Piaskowe włosy spływały po srebrzystej pościeli, a duże oczy w odcieniu bezchmurnego nieba wpatrzone były w sufit. Uśmiechała się rozmarzona. Była szczęśliwa, ze jej mężem został nie, kto inny jak Bernard Rosier. Był arystokratą pełna gębom. Wyniosły, dumny, nie znosił sprzeciwu. Był też atrakcyjnym mężczyzną, zupełnie niepodobny do reszty rodzeństwa, swą urodę odziedziczył po ojcu. Miał włosy w kolorze czekolady, stalowo szare oczy i wyniosły uśmiech. Postawny dobrze zbudowany i inteligentny był spełnieniem jej marzeń. Teraz chrapał w najlepsze, a jego żona pogładziła go subtelnie po policzku. Była ostatnia ze swojego rodu. Ona i jej starsza siostra. Jej ojciec, chciał żeby miały jak najlepszych mężów, jego marzenia się spełniły.
**
Czuła się nieswojo w tym wielkim, domu. Nie był on przytulny, zimne mury i równie zimne spojrzenia jego mieszkańców. Bernard interesował się nią jedynie w tedy, gdy chodziło o powiększenie rodziny- nowego dziedzica. Całe dnie spędzał w Ministerstwie, tłumacząc się, że musi zarabiać na rodzinę, która nie należała do najbiedniejszych. Jej teściowa, była odrobinę zgorzkniałą kobietą, która uwielbiała spędzać czas na plotkowaniu ze swoimi równie arystokratycznymi przyjaciółkami i raczeniem się, co pikantniejszymi historiami. Często je odwiedzała je w ich domach, bądź składały wizyty u niej. Jej mąż równie często nie było w domu, co najstarszego syna, iż bardzo zajęty był swoją pracą w Departamencie Przestrzegania Prawa. Za Evanem, środkowym dzieckiem Rosierów, nigdy nie przepadała. Był bardzo cichym, zamkniętym w sobie chłopcem, cierpiącym na częste „dziury” w pamięci, był pod stałą kuratelą rodziców. Najbardziej jednak nie cierpiała Kasandry, jedynej, najmłodszej córki. Rozpieszczona, patrzyła na nią jak na najgorszą zarazę, złodziejkę miłości braterskiej. Miała czekoladowe, nie przeniknione oczy, odziedziczone po matce, blond włosy opadające w puszystymi falami na szczupłe młodzieńcze ciało, cerę miała brzoskwiniową, a latem na zadartym nosie wyskakiwało kilka delikatnych pocałunków słońca- piegów. Pomimo niewinnego wyglądu nie należała do układnych, sympatycznych osób. Były w tym samym wieku, jednak nie potrafiły znaleźć wspólnego języka, iż panna Rosier była opryskliwa, nieczuła na uczucia i krzywdę innych. Tatiana do takich nie należała, wrażliwa, romantyczka, z poczuciem humoru, co śmietanka czarodziejskiego świata uważała za jej wadę, wygląd anioła przyciągał nie poprawne myśli mężczyzn oraz zazdrosne spojrzenia kobiet. Modliła się by zajść w końcu w ciąże, zdobywając przy tym szacunek nowej rodziny.
**
Siedziała w salonie swojego domu. Pomimo że marzec był słoneczny, a niebo bezchmurne, kwiecień zaskoczył wszystkich długimi ulewami i wietrznymi dniami. W kominku płonął wesoło ogień. W pomieszczeniu były dwie kobiety. Bardzo do siebie podobne, dzielone różnicą lat dwudziestu-pięciu, obie blond włose, o czarnych oczach. Starsza z nich, haftowała nucąc przy tym jakąś wesołą melodię. Miała talent do wyszywania małym, delikatnym ściegami, misterne sceny, przedstawiające pejzaże, ważne wydarzenia, bądź członków rodziny.
Jej córka, siedziała wygodnie w fotelu o krwistoczerwonym obiciu ze złotymi nitkami czytając starą, zniszczoną już przez czas książkę. Jednak jej wzrok umieszczony był umieszczony w jednym punkcie, a ściągnięte brwi wskazywały na to, że Kasandra jest nie obecna, zajęta swoimi myślami. Ten mężczyzna, którego poznała blisko miesiąc temu na weselu swojego brata, pomimo jego zarozumiałości i bezpodstawnej pewności siebie…nie mogła go wyrzucić z coraz bardziej natrętnych myśli. Było w nim coś, co ją pociągało, jakąś tajemniczość, niezależność. Prawie ją pocałował. Był pierwszym i jedynym mężczyzną, któremu poświęcała jakąkolwiek uwagę części podświadomości.
Bo pokoju wpadła, niska blondynka o rumianych policzkach, wydawała się niepokojąco podniecona i zadowolona z siebie. Opadła na jeden z foteli. Pani i panna Rosier spojrzały na nią zdziwionym wzrokiem.
-Coś się stało moja droga?- Spytała jej teściowa Lucilla.
- Jestem taka, taka szczęśliwa…- dziewczyna roześmiała się radośnie, co skierowało na nią potępiające spojrzenie bratowej-… jestem w ciąży!
|
|
Powrót do góry |
|
 |
Summer
Niesamowity
Dołączył: 07 Paź 2006
Posty: 783
Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/12 Skąd: z życia
|
Wysłany: Czw 17:09, 04 Sty 2007 Temat postu: |
|
Za Toma Riddle'a masz wielkiego plusa (TOMUŚ *.*!) [wybacz, mania ;P]
Ładne...
ALE
Trochę błędów tam było.
Powtórzenia, złe formy niektórych wyrazów...
Przez to czytelnik się gubi i nie wie, co czyta.
Przecinki czasem tam, gdzie nie powinny.
Myślę, że jakbyś przeczytała tę notkę jeszcze raz, to byś znalazła te błędy .
Ja jestem za przyjęciem.
Jak będzie trzeba, to mogę się sprzeczać ;P.
A tak btw...
Trudno napisać komukolwiek innemu niż Rowling zachowanie Toma.
On ma dziwny charakter i nie wydaje mi się, by on tak się zachowywał ^^'.
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
 |
Sandy
Niesamowity
Dołączył: 24 Wrz 2006
Posty: 885
Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/12 Skąd: pochodzisz?
|
Wysłany: Czw 17:31, 04 Sty 2007 Temat postu: |
|
Również jestem za przyjęciem
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
 |
Mel
Utalentowany
Dołączył: 23 Wrz 2006
Posty: 412
Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/12
|
Wysłany: Czw 18:17, 04 Sty 2007 Temat postu: |
|
I ja ;]
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
 |
Sandy
Niesamowity
Dołączył: 24 Wrz 2006
Posty: 885
Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/12 Skąd: pochodzisz?
|
Wysłany: Czw 18:21, 04 Sty 2007 Temat postu: |
|
Wiedzialam, ze bedziecie na tak x)
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
 |
Summer
Niesamowity
Dołączył: 07 Paź 2006
Posty: 783
Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/12 Skąd: z życia
|
Wysłany: Czw 18:23, 04 Sty 2007 Temat postu: |
|
Czyli nie będę musiała się kłócić ?
Spoko ;P
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
 |
Mel
Utalentowany
Dołączył: 23 Wrz 2006
Posty: 412
Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/12
|
Wysłany: Czw 18:27, 04 Sty 2007 Temat postu: |
|
A co, chciałabyś? ^_^
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
 |
Summer
Niesamowity
Dołączył: 07 Paź 2006
Posty: 783
Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/12 Skąd: z życia
|
Wysłany: Czw 18:29, 04 Sty 2007 Temat postu: |
|
Nie, bo znowu wyszłoby, że to ja jestem ta zła, wredna i okrutna ;P
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
 |
Mel
Utalentowany
Dołączył: 23 Wrz 2006
Posty: 412
Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/12
|
Wysłany: Czw 18:30, 04 Sty 2007 Temat postu: |
|
Przecież jesteś
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
 |
Sandy
Niesamowity
Dołączył: 24 Wrz 2006
Posty: 885
Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/12 Skąd: pochodzisz?
|
Wysłany: Czw 18:33, 04 Sty 2007 Temat postu: |
|
Dobra, cicho.
Nie offuj, Zella.
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
 |
Anne
Niezły
Dołączył: 25 Wrz 2006
Posty: 204
Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/12 Skąd: z matczynego łona :P
|
Wysłany: Czw 19:41, 04 Sty 2007 Temat postu: |
|
Ja też jestem za
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
 |
siuśka
Gość
|
Wysłany: Czw 20:39, 04 Sty 2007 Temat postu: |
|
to z kim, musze o czym pogadać ?? zeby sie dogadać co i jak
|
|
Powrót do góry |
|
 |
Summer
Niesamowity
Dołączył: 07 Paź 2006
Posty: 783
Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/12 Skąd: z życia
|
Wysłany: Czw 20:45, 04 Sty 2007 Temat postu: |
|
Z Sarą vel. Sarusią vel. Katie vel. Lucy ;P
Znaczy...
Pogadać nie musisz z nikim...
Ale założycielka musi tu przybyć ;P
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
 |
|
|
Możesz pisać nowe tematy Możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach
|
|